Początek 2018 roku nie wypada najkorzystniej w odczuciach społeczności kryptowalut. Bitcoin od poziomu ATH przekraczającego $20.000 z grudnia 2017 zaliczył spadek wartości sięgający 70%. Osoby, które kilka tygodni temu kupiły swoje kryptowaluty “na promocji” nie zdawały sobie sprawy z tego, że generalna wyprzedaż dopiero się zaczynała.

Dla niektórych to już kres Bitcoina. Koniec jednak następował już wielokrotnie. Strona 99bitcoins szacuje, że Bitcoin został ogłoszony martwym około 250 razy od 2010 roku (najbardziej morderczy jest rok 2017, który ukazuje, aż 109 nekrologów). Z kolei CCN przygotowało krótkie zestawienie największych korekt wirtualnego złota:

Przyglądając się znanym korektom w historii Bitcoina, łatwo możemy zauważyć, że największą jak do tej pory była ta rozpoczęta w 2013 roku. Spadki trwały ponad rok – 411 dni, a wartość Bitcoina spadła aż o 87%. Obecnie osiągnęliśmy poziom 70% w ciągu 51 dni. Pozostaje pytanie, czy możemy obawiać się dalszych spadków?

Jedną ze znaczniejszych korekt w 2017 roku była ta, która miała miejsce we wrześniu. Wtedy bardzo istotne znaczenie miało ogłoszenie Chin o zakazie ICO, a takżę wprowadzenie ścisłych, nieumożliwiających swobodny handel regulacji dla giełd kryptowalut. Swój głos w dyskusji o Bitcoinie dołożył także Jamie Dimon, CEO banku JP Morgan. Zbieg tylu złych informacji w krótkim odstępie czasu spowodował 14-dniowy spadek ceny o 40% w najniższym punkcie.

Przyczyny rozlewu krwi

Za obecny stan rzeczy przede wszystkim odpowiadają niepokojące wiadomości ze świata – w szczególnośći z Chin. Dodatkowo kontrowersje dookoła Bitfinex i Tetheru budują niepewność wśród inwestorów amerykańskich.

Dużym zaskoczeniem były niepokojące informacje dobiegające z Indii, dotyczące potencjalnej możliwości zakazu handlu kryptowalutami w tym kraju. Panika wśród hindusów spowodowała spadki na jednej z giełd aż do $4.000.

Nie rozpieszczały także informacje z Korei Południowej– największego gracza na rynku kryptowalut. Polityka rządu ma na celu doprowadzenie do deanonimizacji handlu kryptowalutami, co wzbudza mieszane reakcje u inwestorów, zwłaszcza tych szanujących swoją prywatność.

Wszystkie te przyczyny miały prawodpodobnie swój udział w obecnych spadkach. Dodatkowym aspektem jest przeciętna sytuacja na wszystkich giełdach świata. Wiele przedsiębiorstw znacznie straciło na wartości.

Nie pozostaje nam nic innego, jak spokojnie czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Rynek kryptowalut potrzebuje nowego kapitału, aby móc wyjść z tego spektakularnego dołka. Póki co… czekamy.